Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie Klubu i klubowiczów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie Klubu i klubowiczów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 stycznia 2012

Co w Bystrzu słychać:)

Zima w pełni, a my zakasujemy rękami i nie spoczywamy na laurach. Wkraczając w nowy rok udało nam się już zrealizować kilka pomysłów na zimowe kajakowania. Jedne z pierwszych treningów odbyły się już z końcem ubiegłego roku u naszych przyjaciół w Morzkulcu, gdzie dwójka bystrzackich delegatów (Frodo i Ciosanka) gościła nawet 2 tygodnie:). Nie można się im dziwić. Tydzień wcześniej bowiem w Gdyni już po raz VI odbył się Festiwal Filmów i Zdjęć Kajakowych - Kajak Jamboree. Mówiąc szczerze trochę pozazdrościliśmy im tej imprezy i postanowiliśmy w nieco bardziej kameralnym gronie, w zaciszu naszego Klubu obejrzeć nadesłane w tym roku propozycje konkursowe. Wracając jednak do naszych zimowych wojaży, warto wspomnieć o spływie Trzech Króli, zorganizowanym przez Bystrze, który utwierdził nas w przekonaniu,że w zimie po Wiśle swoich sił w kajaku może spróbować praktycznie każdy.Czekamy z niecierpliwością na kolejne propozycje, pomysłowych kierowników.

Natomiast w najbliższy piątek zapraszamy do Klubu na oficjalną prezentacje nowych mebli Zarządu. A nie moglibyśmy cieszyć nimi oczu, gdyby nie hojność (nie z resztą po raz pierwszy) naszych Dziatków:). Tak jak kilka lat temu dzięki ich zaangażowaniu zyskaliśmy Przejście Dziatkom, tak ponownie dzięki nim teraz, bystrzacka historia ( w której mają nie lada udział) będzie mogła spocząć na troszkę nowszych półeczkach:) Dziękujemy. Start godz. 20:00

Ponadto w każdy poniedziałek i piątek zapraszamy już od 20:00 na nasze cotygodniowe Spotkania Klubowe. Zachęcamy pasjonatów kajakarstwa, którzy może już teraz myślą o uczestnictwie w tegorocznym kursie kajakarstwa. Jesteśmy otwarcie na wszelkie pytania. Przyjdź! Bystrze wciąga!:)

czwartek, 22 lipca 2010

Złote Stopy 2009/2010

Zachęcamy do głosowania na naszych Kolegów:

http://zlotestopy.pl/wyprawy/44-el-condor-rio-colca-2009

Złote Stopy to prestiżowe nagrody za największe osiągnięcia podróżnicze
roku, przyznawane przez internautów.

O tym jak jak przebiegała wyprawa można przeczytać na stronie:
http://www.condor2008.pl/

piątek, 18 czerwca 2010

Puchar Prezeski 2010



Tegoroczny Puchar Prezeski zaskoczył przede wszystkim ładną pogodą, brakiem komarów i meszek i nowym Bąblem na styku nurtów Białki i Jaworiny. Jak zwykle spotkaliśmy się w licznym gronie, aby pobiesiadować przy ognisku i spędzić miło czas.
Tegoroczny Puchar trafił w ręce Topika, który prześcignął o niecałą sekundę Liska.



Nie zabrakło też nowych Blachowiczów. W tym roku blachy trafiły w ręce Rudej i Froda.



Miło nam było spędzić razem ten słoneczny weekend. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku spotkamy się w tym samym, a może nawet jeszcze większym gronie;).

poniedziałek, 22 marca 2010

Topienie Marzanny na Sztole

W ostatnią niedzielę postanowiliśmy przepędzić zimę i zeksplorowaliśmy rzeczkę Sztołę niedaleko Olkusza. Zabawa była przednia, począwszy od utopienia trzech pro ekologicznych Marzan ze słomy i patyków, po fajną zwałkową rzekę koloru Absyntu.





Rzeka obfitowała w przeszkody, które były jak najbardziej do pokonania, co uskuteczniał Sosna.



Aż 10-osoba ekipa zmierzyła się z potężną rzeką Sztołą. Na zdjęciu prawie cała ekipa bez Beatki:

środa, 3 marca 2010

Zdobywamy Baranią Górę

W ostatni weekend 10 osobowa ekipa postanowiła spędzić aktywnie weekend. Za namową kierowniczki Kozy wybraliśmy się na wycieczkę w okolice Wisły. Plan był taki: nocleg w chatce AKT "Watra" i od rana zdobywanie pobliskich szczytów w tym Baraniej Góry.
W sobotę popołudniu wyruszyliśmy spod Klubu aby na wieczór dotrzeć do chatki.
Po przyjeździe na miejsce część ekipy postanowiła dotrzeć do chatki szlakiem, na przeciw mieli nam wyjść Prymus, Bizon i Aśka z Lesserem. Podczas marszu wyłonił się lider: Motocyklista, za którym podążała reszta. Po około dwóch godzinach marszu postanowiliśmy zadzwonić do chłopaków aby sprawdzić czy nie jesteśmy już blisko naszego celu. Koza chcąc sprawdzić czy Bizon z Prymusem nas nie słyszą zawyła głośno "Auuuuu". Wtem nagle ku naszemu zdziwieniu z lasu wyskoczył wielki psiak. Koza omal nie dostała zawału i tylko dzięki naszemu Rycerzowi zachowaliśmy spokój. Od tej pory prawie aż do końca naszej wędrówki prowadził nas już nie Moto, a nowy przyjaciel.

Po dotarciu do chatki zakwaterowaliśmy się i zjedliśmy posiłek, a wieczór spędziliśmy miło na rozmowach w Salonie i zajęciach plastycznych wpisując się do księgi pamiątkowej




Następnego dnia postanowiliśmy zdobyć najbliżej położony szczyt czyli Baranią Górę.
Pogoda była piękna, w tle można było zobaczyć Tatry, oraz ośnieżoną Babią Górę.
Mimo dość wietrznej pogody udało nam się zrealizować nasze cele i oprócz Baraniej Góry zdobyliśmy kilka innych pobliskich wzniesień.





Tego dnia nie obyło się również bez przygód. Na szczycie Baraniej Góry okazało się, że nasz szlak jest przysypany śniegiem. Prymus musiał wyciągnąć kompas żeby zorientować się gdzie można iść na azymut aby dotrzeć do szlaku. Droga nie była łatwa, zapadaliśmy się w śniegu, a niektórzy nawet po pas.



W pewnym momencie zgubił się Prymus, na co Bizon bez chwili namysłu wyruszył odszukać swojego przyjaciela. Kiedy zaś znalazł się Prymus pojawił się kolejny problem "Gdzie jest Bizon?". Na szczęście nagle naszym oczom ukazał się pędzący Bibi.




Tak minął nam bardzo sympatyczny weekend, więc czekamy na nowe pomysły Kozicy:).

środa, 3 lutego 2010

Nie ma to jak w BYSTRZU!!

Na hasło: idziemy zbiera się ekipa. I tak też w sobotę 31 stycznia padł pomysł by rozruszać kajakarzy na biegówkach. Jakub sprytnie swoje auto przeistoczył w małą wypożyczalnie. Obładowany w kije, narty i buty przyjechał do KRK. A właśnie, buty z tym była największa heca. Wypożyczalnia Kuby dysponowała raczej numeracją powyżej 40-dziestki...i tak biednej Kozie trafiły się bacioki o 3nr za duże..ale dzielnie sobie radziła w końcu to buty ZBÓJA ze Spytkowic.

Wypożyczalnia Kuby

Jak już wszyscy dysponowali bardziej lub mniej dopasowanym sprzętem ruszyliśmy do Parku Jordana. Ha!...a tu się dopiero działo. Jak na kajakarzy przystało spływowy hymn trza było odśpiewać:)Przypięcie nart ,założenie kijów i gotowi!

Kadra sprawdza sprzęt po czym następuje odśpiewanie Hymnu

Mała pętla na rozgrzewkę po czym przechodzimy do techniki. Przedstawiliśmy z Jakubem podstawowe kroki w stylu klasycznym i łyżwowym. Grupa przyszłych biegaczy wchłaniała i odtwarzała .Przy tym wszyscy dobrze się bawili. Dużą atrakcją były zjazdy...wowo...


Emocjonujące zjazdy z górki

Na koniec pobiegliśmy na Błonia gdzie zrobiliśmy ładną rundkę. Aktywna niedziele uwieńczona małymi posiadami w klubie.
Podsumowując będą biegacze z tych Bystrzaków:)

Dzielni biegacze wszyscy razem

Tekst: Anna Trybuła

Zdjęcia: Topik i Kuba Trybuła

środa, 13 stycznia 2010

Harmonogram spływów i imprez 2010

Zapraszamy wszystkich na spływy i imprezy organizowane przez nasz klub w sezonie 2010.

27 – 28.III Kryspinów - Kurs Kajakarstwa Górskiego
27 – 28.III Loop - Halowe zawody we freestyle'u kajakowym
5.IV Na Leja - spływ kajakowy i pontonowy na Dunajcu
10 – 11.IV Rabajec - Kurs Kajakarstwa Górskiego
10 – 17.IV Czechy Szkoleniowe - szkolenie dla zaawansowanych
17 – 18.IV AMP Kamienna - Mistrzostwa w kajakarstwie górskim
24-25.IV Wiosna Radosna - Przełom Dunajca lub rzeka nizinna
15 – 16.V. Przełom Dunajca - Kurs Kajakarstwa Górskiego
29 – 30.V. Białka - Kurs Kajakarstwa Górskiego
12 – 13.VI Puchar Prezesa - rzeka Białka k. Jurgowa
VI / VII Białka Szkoleniowa - szkolenie dla średniozaawansowanych
lipiec - sierpień Akcja Lato - spływy rekreacyjne

sobota, 12 grudnia 2009

Walne Zebranie Klubowiczów

Wczoraj wieczorem spotkaliśmy się w dość licznym gronie na Walnym Zebraniu. W tajnym głosowaniu wybraliśmy nowe władze klubu. Prezesem została Chyłka, w skład zarządu weszli również Bestia, Ruda i Jurek Rybka. Do komisji rewizyjnej zostali wybrani: Topik, Cinek, Sosna i Żółty.

wtorek, 8 grudnia 2009

Urodziny Morzkulca

W ostatni weekend aż 14nasto osobowa ekipa z Bystrza postanowiła odwiedzić zaprzyjaźniony Klub Morzkulc z Gdańska. Jak co roku w grudniu Morzkulce przygotowały bogaty program rozrywkowy, co zaowocowało sporą frekwencją osób z różnych klubów. Wieczory spędzaliśmy na wspólnym biesiadowaniu przy gitarach i kominku, a w sobotę kilkadziesiąt kajaków spłynęło 15 km odcinek rzeki Wierzyca. Mimo, że pogoda nie dopisywała, cały pobyt mieliśmy wypełniony po brzegi.

Od piątku rano zaopiekowała się nami Ciocia Jen. Dzięki jej gościnności posileni pyszną jajecznicą wyruszyliśmy zwiedzać miasto. Priorytetem było oprowadzenie Kornela po najbardziej rozpoznawalnych miejscach Gdańska. Synek (nowa ksywa Kornela) mimo, że zdążył nam już podrosnąć, Gdańsk widział po raz pierwszy w życiu. Następnym obowiązkowym punktem programu była wycieczka nad morze (nas to „morze” usatysfakcjonowało, choć Morzkulce zawsze nam wypominają, że u nich to jest zatoka a nie żadne morze).

Pod wieczór już trochę zmęczeni podróżą dojechaliśmy do wsi Wygonin, gdzie impreza powoli się rozkręcała. W sobotę przepłynęliśmy wspomnianą rzeką Wierzycą. W związku z tym, że spływ odbywał się w przed dzień Mikołajek każdy z uczestników płynął z czapeczką Mikołaja na głowie. Tłum Mikołajów w kajakach wzbudził pozytywne zainteresowanie mieszkańców okolicznych wsi.

Sobotnią imprezę wzbogacił pyszny pieczony dzik, a na deser kartoflanka z Rekina. Rekin niestety nie dał się ugotować, ale za to został odznaczony blachą za działalność na rzecz Klubu.

Tak minął nam intensywny weekend, za co dziękujemy Kolegom i Koleżankom z Morzkulca, licząc jednocześnie, że zrewanżują się podobną frekwencją na Pucharze Prezesa.

autor: Magdalena

piątek, 13 listopada 2009

Ch..chechło

Dzień Niepodległości obchodziliśmy jak prawdziwi kajakarze.. wybraliśmy się na spływ. Wybór padł na rzekę Chechło w pobliżu Chrzanowa. Nie odstraszyła nas paskudna pogoda, padający deszcz, ani sołtys który przed zejściem na wodę zapytał "Czy na pewno chcemy spływać tą gnojówką".


Rzeczka, choć nie pachniała fiołkami, okazała się dosyć przyjemna. Wysoki poziom wody sprawiał, że 'ciągnęło' do przodu i aby się przemieszczać, chwilami można było przestać wiosłować. Co jakiś czas na trasie pojawiały się zwałki, które dla kilku osób okazały się zupełnie nowym doświadczeniem.

fot. Kuba na zwałce

Rzeczka mile zaskoczyła nas "elementami WW". Były cofki, miejsca trawersowe, mikro fala do surfów. "Mocniejszym" miejscom nadaliśmy nawet nazwy: Canyon Chechło, Chechło Katarakt i Chechło Wasserfallstrecke:)

fot. Magdalena na Chechło Katarakt

fot. Koza na Chechło Wasserfallstrecke

Jednak najmocniej zaskoczyło mnie to, że ludzie traktują rzeki jak wysypiska śmieci. Brzegi pełne były najróżniejszych różności. Widzieliśmy kilka lodówek, telewizor, rower, monitor komputerowy, akordeon, Sosna znalazł wysłużony kask z gardą i kilka piłek. W rzece oprócz tysięcy butelek, które tworzyły butelkowe zatory, pływała również nieco napuchnięta świnka morska.

uczestnicy: Topik, Koza, Sosna, Ciosanka, Szczotka, Bestia, Magdalena, Kuba T, Tomek J, Mielec

piątek, 24 lipca 2009

Monte Bianco

Wyprawa na Mont Blanc 31.07-13.08.

31 lipca grupa 6 osób z naszego Klubu Kajakowego Bystrze wyrusza na wyprawę w celu zdobycia Mont Blanc, najwyższego i najrozleglejszego masywu Alp 4808 m n.p.m., potocznie zwanego „dachem Europy”. Od 3 miesięcy grupa przygotowuje się do tego wyzwania regularnie trenując przed wyjazdem: uprawiają biegi, w weekendy chodzą w Tatry, a także kompletują niezbędny sprzęt i odzież. Przyda się wcześniejsze doświadczenie górskie (w zimie byli w Tatrach na Wołowcu, Rakoniu, Grzesiu czy na Trzydniowiańskim Wierchu) , kondycja i silna wola, by podjąć to wyzwanie i konsekwentnie piąć się na wierzchołek.

Mont Blanc wznosi się nad urokliwym górskim miasteczkiem Chamonix –mekka alpinizmu i wszelkich sportów górskich świata. Można tu spotkać apinistów i wszelkiej maści wspinaczy, narciarzy, paralotniarzy, a także ludzi uprawiających rafting i kanioning. I to ono będzie ich baza.

Wyjazd jest zaplanowany na 31 lipca z Krakowa do miasteczka Pont w najpiękniejszej z wielkich alpejskich dolin-Doliny Aosty. Ciągnie się ona wzdłuż głównego łańcucha górskiego, od jego największego masywu-Monte Rosa-obok takich olbrzymów jak: Matterhorn, Grand Combin, Parku Narodowego Gran Paradiso po białego monarche zamykającego dolinę od zachodu-Mont Blanc.


3 pierwsze dni przeznaczone będą na ćwiczenia w poruszaniu się po śniegu i lodzie, w asekurowaniu się lina podczas upadku i ujechania, chodzeniu w rakach, używaniu czekana, uprzęży i innego sprzętu w trakcie aklimatyzacji (zdobywaniu wysokości) przy wejściu na szczyt Grand Paradiso 4061 m n.p.m. Do pokonania jest 2100 m. przewyższenia z 2 noclegami w namiotach na 3400 m.n.p.m. Postarają się stanąć na szczycie w komplecie. Będzie to dla nich, bez wątpienia, ogromną satysfakcją (w końcu to czterotysięcznik) oraz psychicznym wzmocnieniem przed szturmem na Mont Blanc (w myśl zasady: "na duże góry wchodzi się głową").

II etap obejmuje działalność w masywie Mont Blanc (4808 m n.p.m.) - cztery dni. Pozostałe dni stanowią ich zapas na wypadek złej pogody, którą trzeba będzie przeczekać. Takie rozwiązanie poważnie zwiększa szanse powodzenia akcji i pozwala uzależnić zdobycie szczytu od ich dyspozycji psychofizycznej, nie zaś od warunków atmosferycznych. Maja w planach wybrać wariant klasyczny: tramwajem do Nid d’Aigle (2363m), stad rusza pieszo przez schronisko Tete Rousse (3150m), dalej kuluarem do schroniska Gouter (3817m). Następnie do Dome du Gouter (4304m) i do schronu Vallot (4363m). Stad grania Bosses wyrusza o 2 rano na szczyt....

Czy na pewno grupa wejdzie na szczyt, tego nikt im nie może zagwarantować, wszystko zależy od nich i pogody, niestety zmiennej w górach. Jeżeli dołożą wszelkich starań, aby przygotować się kondycyjnie przed wyprawa i zaklimatyzują się do alpejskich wysokości, maja wielkie szanse, aby osiągnąć cel i stanąć na szczycie.

Czy znasz to uczucie, gdy stoisz w miejscu, z którego nie da się już podejść wyżej?

Może Im się uda......

Partnerem wyprawy jest sklep wspinaczkowy i alpinistyczny, a także turystyczny i sportowy: ALPINTECH, któremu serdecznie dziękują uczestnicy wyprawy za pomoc w udostępnieniu niezbędnego sprzętu.

Karina N.

wtorek, 23 czerwca 2009

Trzy dni w Tessinie

Tegoroczne olbrzymie ilości śniegu w Szwajcarii spowodowały, że w Tessinie, gdzie pływa się generalnie w okolicach maja, w czerwcu wciąż utrzymywała się woda. Jeszcze tydzień wcześniej było jej bardzo dużo, a w ostatni weekend miało być jej w sam raz - stąd pomysł na wyjazd.

Z Krakowa wyjechaliśmy w trójkę (Topik, Arbuz i Kozi), lecz tuż przed wyjazdem dostaliśmy informację z Niemiec, że dołączy się do nas Scheuer (po tym wyjeździe znany także jako over-Dick :).

Przed Tessinem pojechaliśmy na Medelsbach. Dwa odcinki, w sumie 5 km długości, 300 m deniwelacji (z czego obnosi się ok. 40-50 m w pionie). Na pierwszym odcinku trochę mało wody, ale za to na odcinku w kanionie - super. Po spłynięciu wpadliśmy na pomysł - Second Run - Double Fun, i przepłynęliśmy dwukilometrowy kanion w 15 minut :)))



Fot. Znajdź na zdjęciu Koziego i Arbuza

Następnego dnia już dotarliśmy do Tessinu, zaczynając od Ribo. Wody było dość mało, więc płynęliśmy tylko odcinek w kanionie, zaczynając od najwyższego wodospadu na tej rzece. Pewnie *j napisałby "Polacy niżsi od najwyższych kobiet", ale 14 metrów robi niesamowite wrażenie. Zresztą zobaczcie sami:


Fot. Kozi na wodospadzie na Ribo

Dalszy odcinek też bardzo fajny i ciekawy, ale już nie tak spektakularny.

Fot. Topik na esce na Ribo

Następnym punktem programu miała być Rovana. Po ciężkim odszukiwaniu zejścia na rzekę (ponad 30 minut), i zejściu na nią, okazało się że płynie nią naprawdę dużo wody (ok. 15 kubików, pływa się przy 5-10 kubikach), a spadek jest gigantyczny. Niewesoło zrobiło się po tańcach Topika w głębokim odwoju, który w końcu wypluł go kilka metrów poniżej (po wciśnięciu na dół i złapaniu przez wypływającą wodę). Gdy po ok. 500 metrach dopłynęliśmy do kanionu, z którego praktycznie nie było możliwości wyjścia po wpłynięciu (a zobaczenie co się dzieje choćby na jego początku było lekko mówiąc problematyczne), podjęliśmy decyzję o zakończeniu płynięcia. Szkoda tylko, że droga powrotna do samochodu zajęła nam 1.5 godziny... Ostatecznie okazało się, że Scheuer płynął tą rzekę jakieś 5-6 lat temu i skończył dokładnie w tym samym miejscu :)))

Na zakończenie wyjazdu została nam Verzasca. Woda była bardzo dobra na dol ny odcinek (i część środkowego), przygód wiele, pogoda idealna. Zobaczcie sami:

Fot. Over-Dick za "ślimakiem" wyskakujący spod wody na świecy na dziobie



Fot. Arbuz i Scheuer na jednym z dropów...



Fot. ...i Kozi na tym samym


Mimo że do Tessinu jest stosunkowo daleko (ponad 1300 km, drogą przez Niemcy), to warto! Naprawdę można polatać!

Więcej zdjęć dostępnych w galerii Topika.

niedziela, 21 czerwca 2009

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Puchar Prezesa 2009

W weekend 6-7 czerwca odbyła się nasza flagowa impreza: Puchar Prezesa AKTK Bystrze. Jak przystało na Puchar pogoda w sobotę była paskudna i oczywiście w Białce nie było wody. Po dawnym bąblu zostało duże jeziorko (jako efekt zeszłorocznej powodzi i prac przy instalacji pobierającej wodę do naśnieżania pobliskiego stoku). A w miejscu toru powstało płaskie, szerokie koryto gdzie głębokość sięgała 10-15 cm.

fot. Prezes na torze

Po dość długich oględzinach udało się znaleźć kilka cofek i przygotować trasę zawodów. Wystartowało ponad 40 zawodników i zawodniczek z całej niemal Polski (m. in. z Krakowa, Warszawy, Poznania, Gdańska i wielu innych miast i miasteczek). Zwyciężył Szumek przed Tomankiem i Liskiem.

fot. Szumek na trasie zawodów

Sobotnia noc była świetną okazją do hucznej biesiady. Jak co roku, nie zabrakło zdzierania strun w gitarach, śpiewów, Deptusiowych skrzypiec i grillowanego mięsiwa od Kaszany. Podczas wieczornej imprezy Zarząd przyznał cztery Odznaczania Klubowe za aktywną pracę na rzecz Klubu. Tzw. blachy otrzymali: Capu, Ruffi, Bestia i Oaza. Wyróżniliśmy również Łukiego i Sosnę przyznając im status honorowych członków Bystrza.

fot. Kaszana i Guliwer przy grillu

fot. Blachowanie Bestii

Przez całą noc wokół polany Podokólne krążyły burze, a w Tatrach lało jak z cebra. Dzięki temu w niedzielny poranek koryto Białki wypełniło się sporą ilością wody... To było dopiero pływanko:) Na standardowym odcinku pojawiły się duże fale, szybki nurt i kilka mocnych odwojów, które niejednego kajakarza zmusiły do przymusowej kąpieli. Kilku grupom udało się również spłynąć Jaworowy Potok i górną Białkę. Oby częściej pojawiała się taka woda.
Chociaż Puchar upłyną pod hasłem "Co zawiodło?", myślę że nikt nie żałował przyjazdu do Jurgowa. Życzę wszystkim, abyśmy za rok spotkali się w równie licznym gronie.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Białka Kursowa 2009

"O kurcze, to już koniec kursu..." i rzeczywiście ostatni spływ kursowy już za nami :( Wczoraj wróciliśmy ze wspaniałego weekendu nad Białką. Pomimo ponurych prognoz pogoda w sobotę była całkiem przyzwoita i pozwoliła komfortowo spłynąć dolny odcinek. W niedzielę za to aż do późnego popołudnia padało, ale nie zdeprymowało to ekipy, a pozwoliło pływać odcinek od Szałasów przy bardzo fajnej wodzie.

PółDzióbek na Białczańskim

Co się tyczy obozowania, to w obliczu niekompletnego wachciaka Topik z Liskiem zaprojektowali wiatkę, dzięki której w niedzielę mogliśmy zjeść suche śniadanie. Na wyjeździe towarzyszył nam dzielnie pies Sarenki, któremu (dobrym bystrzackim zwyczajem) nadaliśmy ksywkę Decybel.

W tle "wiatka" przez małe w

Decybel w akcji

Na sam koniec kursanci wrzucili Szkoleniowca i kierownika, którym jednak udało się w rewanżu wrzucić 3 oprawców (czyli wygraliśmy z nimi 3:2 :D ). Cóż, wszystko co dobre kiedyś się kończy... do zobaczenia na Imprezie Dezintegracyjnej!

Szkoleniowiec chyba pogodzony ze swoim losem

To my w komplecie!

piątek, 29 maja 2009

Dunajec Kursowy 2009 turnus II

W ostatni weekend na Przełomie Dunajca oraz torze na Wietrznicach miał miejsce wielki ogólnopolski kajakarski spend. Byliśmy tam i my - kursówka bystrzacka. Poza nami był też kurs WAKK Habazi oraz międzypokoleniowy spływ bystrzacki Wiosna Radosna.

Na torze było nas sporo...

Czy ten weekend różnił się czymś od tego sprzed 2 tygodni? A i owszem, bo np Jurek nie zmuszany do pływania w kajaku znajduje sobie przeróżne inne zajęcia, np łowienie kursantów do cofki "na ciasteczko". Z pewnością przejdzie to do bystrzackiej myśli szkoleniowej...

Jurek stara się złowić "złotą kursantkę"... złowił tylko PółDzióbka :P

Charakterystyczny był też tłok i lekkie zamieszanie na torze, ale wszystkie stresy z tym związane rozładował poranny "pokaz" ratowników, o którym z przyzwoitości nie wypada pisać więcej - kto był i widział, ten wie ;)

My też uprawialiśmy ratownictwo...

...co nie raz wymagało poświęcenia od waletów-sraletów ;)

środa, 27 maja 2009

Talbachtage

W ostatni weekend, w okolicach Schladming w Austrii odbyła się kolejna edycja Talbachtage. Impreza jakich wśród górskich kajakarzy wiele, polegająca głównie na spotkaniu się nad rzeką i wspólne pływaniu. Tym razem z Polski wybrała się spora grupa kajakarzy: Koza, Topik, Lisek, Kozi, Arbuz, Łuki, Wiktor oraz Szumek, z wsparciem logistycznym w postaci Basi, Niny i Słodziaka.
Niestety na Untertalbach wody było troszkę za dużo (115 cm), i z kilkudziesięciu osób które tam były, spłynęło tylko 6. Nie pomogło nam nawet wstanie na drugi dzień o 6 rano żeby zobaczyć na pegel - woda podniosła się o 5 cm. W zamian za to spenetrowaliśmy okoliczne rzeki, na początek Klein Sölk oraz górny Groß Sölk.

Fot.: Wieczorna impreza na Talbachtage
Na drugi dzień dołączyliśmy się do grupy Niemców, aby popłynąć Sölk Schlucht - odcinek dwukilometrowy zajął nam ok. trzech godzin. Przy okazji mogliśmy zobaczyć Armina, który jako jedyny z osób na rzece spłynął trudną kataraktę. Szkoda tylko, że na ostatnim miejscu na Sölku, kilkumetrowym wodospadzie, leżą dwa drzewa i miejsce nadaje się tylko do obniesienia. Późnym popołudniem pojechaliśmy jeszcze na Rettenbach. Topik znalazł doskonałe miejsce wyjścia z głębokiego wąwozu, które mało nas nie przerosło ;)

Fot. Lisek na slajdzie z podmytką - Solk

Fot.: Szumek na dropie z autoboofem - Solk
Na poniedziałek został nam Schwarzbach, Bandit Run. Pływanie tutaj jest zabronione z powodów które znają tylko lokalni mieszkańcy, dzwoniąc szybko na policję gdy zobaczą na rzece kajakarzy. Tym razem jednak udało się bez mandatu, a rzeka naprawdę warta podjęcia tego ryzyka ;)

Fot. Lisek na dropie - Schwarzbach


Fot.: Łuki na esce - Schwarzbach

Fot.: Ekipa przy wyjściu z Schwarzbach

czwartek, 14 maja 2009

Dunajec Kursowy 2009 turnus I

W miniony weekend kontynuowaliśmy Kurs Kajakarstwa Górskiego. Tym razem kursanci zmagali się z wzburzonymi wodami Przełomu Dunajca oraz toru kajakowego Wietrznice. Kadra zmagała się z nadążaniem w podawaniu dzióbków (w wywrotolotku na przestrzeni weekendu 23 kursantów nabiło 200,75 punktów!!!).



Wieczorem przy ognisku zebrali się kajakarze początkujący i wybitnie doświadczeni (przez życie), młodzi i "młodzi", klubowi i niezrzeszeni. Muzycznym wodzirejem był Zielony i jego 12 strun, wspomaganych przez tamburyny w rękach kursantów. Pomimo hucznej imprezy mistrzowie drugiego planu pozostali czujni...

Więcej zdjęć z kursu...