poniedziałek, 4 maja 2009

Majówka nad Białką

Długi weekend kilkunasto-osobowa grupa klubowiczów spędziła nad Białką. Większość czasu zajmowało leniwe życie obozowe, ogniska, wylegiwanie we wspaniałym fotelu Sosny, oraz "spacery", ale udało nam się też codziennie spływać standardowy odcinek rzeki od Szałasów do mostu w Czarnej Górze. Po zeszłorocznej powodzi Białka zmieniła się nie do poznania, pozostał tylko ogólny charakter rzeki. Na początek: zniknęły Bąbel i Tor, a w zamian ciężki sprzęt pozostawił nam jezioro i krótki, kamienisty odcinek Toru. Dalej: nie ma Jeziorka, ani odwojów za nim (w ich miejsce są przyzwoite fale). Do mostu w Jurgowie raczej szybko, po falach, bez dłuższych przemiałów, a za mostem spokojniej, płycej, ale pojawiają się serie odwojów, z których kilka potrafi przytrzymać, wywrócić i nie puścić (kabiny robiły osoby po których byśmy się tego nie spodziewali ;) ), za to dwa świetnie nadają się do zabawy na krótkich łódkach. W jednym nawet ćwiczyliśmy technikę "rozgwiazdy" (ang. body surfing) z dobrym skutkiem (o tym więcej na wykładzie z ratownictwa).

Niestety pomimo zabierania aparatu fotograficznego na wodę, najbardziej kajakowe zdjęcie jakie udało nam się zrobić to:

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Rabajec 2009


W miniony weekend odbył się pierwszy prawdziwy spływ tegorocznego Kursu Kajakarstwa Górskiego. Na rzece Dunajec, w jej dolnym biegu, ćwiczyliśmy wejścia do cofek, wyjścia na nurt i promowania. Przy okazji nabiliśmy kolejne kilometry wiosłowania oraz odkryliśmy nowe kajakarskie techniki: PółDzióbka i pływanie na brzuchu.


Zaczęło się od ostrego zagrania Kierownika, który ukarał tych którzy nie stawili się na piątkowym pakowaniu przczep, nie informując ich o przesunięciu zbiórki z 6:30 na 7:00. Ukarani nie pozostali dłużni i spreparowali mu pyszną kanapkę ozdobioną felernym odczytem z zegarka.



Potem już było z górki: sprawna jazda bez przygód, pływanie w pełnym słońcu pod hasłem "udaru", pyszna fasolka, wesołe ognisko. Dopiero późnym wieczorem spotkała nas kolejna przygoda, która na pewno zapisze się w historii klubu: Tajemnicze Zniknięcie Bigosu. Na szczęście gar z bigosem odnalazł się rano, szczelnie zawinięty przeźroczystą folią, ale ukryty pod wodą w rzece!

czwartek, 23 kwietnia 2009

Nowy rekord?

Jak donosi Paddler Magazine, mamy nowy rekord w wysokości spłyniętego wodospadu. Tyler Bradt skoczył wodospad Palouse Falls (186 stóp), położony w stanie Waszyngton. Tym samym pobił niedawno ustanowiony rekord Pedro Olivia (127 stóp).